poniedziałek, 27 stycznia 2014

Dziewczynka, która przerabiała ludzi w atrament

Na początek powiem, że ta historia to jest mój dzisiejszy sen, lecz lekko przerobiony.

Było lato - niedługo miał nadejść koniec roku szkolnego. Wszyscy się cieszyli, że mogą pozwiedzać kraje, odwiedzić bliskich i tak dalej. Ale ktoś im w tym przeszkodził... Wszystko zaczęło się w maju...

~~~~~~~~~~~~

Był słoneczny ranek, zajadałam śniadanie, ubrałam się, i poszłam do szkoły. Jednak było cholernie zimno... Ale jakimś cudem udało mi się tam dotrzeć. Zauważyłam, że w naszej klasie jest ktoś nowy. Brunetka, wyglądająca na 9 - 10 lat. Jej twarz była młoda, stąd te wnioski, w jakim jest wieku. Ja chodzę do V klasy... Chyba rodzice ją wcześniej puścili na naukę. Bardzo dobrze dogadywała się z innymi. Ja jestem cicha jak mysz pod miotłą. Po jakiejś lekcji na przerwie poszła do pokoju, do którego nikt nie mógł wejść. Ciekawska ja, poszłam za nią. Potem zemdlałam, i obudziłam się w szafie. Chciałam się spytać, o co tu dokładniej chodzi. Oczywiście samą siebie, bo kogo innego? Wyszłam, i zobaczyłam martwe, pocięte ciało. Jakiś mężczyzna stracił mały kawałeczek ręki i nogi. Tylko tyle, lecz wyglądał, jakby zmarł. Znalazłam kolejne - także facet, jego śmierć była taka sama. Ich morderstwa były jak 2 krople wody. Znalazłam wyjście z tego dziwnego pokoju. Teraz mieliśmy WF. Gdy skończyłam się przebierać, to ona wyszła z szatni też przebrana, i zapytała się mojej koleżanki z klasy o to:

- Czy chcesz mi pomóc robić atrament?

Tak jak w Cupcakes... Pinkie spytała się Rainbow, czy ona pomoże jej piec babeczki. Wydawało mi się to lekko dziwne... atrament? Niby po co? Po za tym... jak małe dziecko może zrobić tą rzecz? Niestety, dziewczyna z klasy się zgodziła. Potem one weszły do pokoju nauczyciela od WF'u. Czy one miały na to jakieś pozwolenie? Po kilku minutach one wyszły... tak dziwnie wyglądająco. Nowa dziewczyna na ustach miała wymazany atrament, a z tyłu drzwi był perfekcyjnie namalowany kwadrat, który był czarny. Potem wyszła koleżanka. Płakała, i też miała odcięte kawałeczki ciała. Potem zapytałam się w myślach:

- O co tu kurde chodzi?!

Potem mieliśmy drugi WF. Nie wiem czemu, ale tak było. Przy drzwiach do sali byli prawie wszyscy. Potem powiedziałam mojemu koledze, żeby się nie zgadzał na propozycję dziewczynki. On mnie na szczęście posłuchał. Wtedy ona znowu przyszła, i zadała to pytanie, co wcześniej... prawie wszyscy się zgodzili. Tylko 3 osoby zostały... Weszli do sali, i po ok. 5 minutach wyszli z płaczem, i pociętymi kończynami. A ona uśmiechnięta miała na ustach atrament, a na drzwiach znowu był ten kwadrat - też z atramentu. Na szczęście nie było mojego przyjaciela... co ja bym zrobiła, gdyby on się zgodził? Tu sen się kończy, lecz wiem, co ona z nimi robiła...

Usunięta scena (UWAGA! ZAWIERA ONA SCENY Z WNĘTRZNOŚCIAMI, WIĘC MIEJ SIĘ NA BACZNOŚCI!)

Koleżanka z klasy gdy weszła, zobaczyła dziwne miejsce z narzędziami do tortur. Skalpele, piły, strzykawki itd.

- Usiądź proszę. Miałaś mi pomóc robić atrament, czyż nie?

Biedaczka usiadła na krześle, który ją automatycznie przywiązał. Nie mogła z niego zejść. Wiązanki były zrobione z bardzo wytrzymałej skóry, dzięki czemu nie mogła uciec....

Scena zostanie później rozwinięta. Żegnajcie

Ciemna Dusza i jej powitanie

Ano witam. Ten blog będzie o opowieściach, o których nawet wy nie słyszeliście. Powitajcie Ciemnie Wrota. Jest to świat, w którym opowieści nie są zbytnio normalne... Wiem, post jest krótki, lecz to tylko powitanie, prawda? No więc żegnam kochani. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. Dzisiaj będzie jeszcze 1 post - mianowicie 1 historia. Zapraszam